O spektaklu


  Musical „Piotruś Pan” miał swoją światową prapremierę 27 lutego 2000 roku na scenie Teatru Muzycznego Roma w Warszawie, gdzie gościł przez 3 sezony i obejrzało go 200 000 widzów.

A oto co na temat „Piotrusia Pana” napisał w programie autor libretta, legendarny Jeremi Przybora:
„Piotruś Pan” Jamesa M. Barrie’go należy do arcydzieł literatury wielo-, a co najmniej dwupokoleniowej. Jest przeznaczony zarówno dla dzieci, jak i dla rodziców. Przeznaczenie takie charakteryzuje zresztą wszystkie mądre, nazwijmy to, baśnie: „Alicje w krainie czarów”, „Kubusia Puchatka”, „Mary Poppins”[… ] Co jednak sprawiło, że z tej wielkiej dziecięcej literatury właśnie „Piotruś Pan” urzekł mnie szczególnie?... Chyba jednak nie sprawiła tego jedynie mądrość i niezwykłość opowieści o Piotrusiu. O napisaniu tego musicalu przesądziło to, co różni dzieło Barrie’go od innych dzieł tego gatunku. A różni je tak silnie zarysowany wątek miłosny, […] w postaci tak wysublimowanej i subtelnej, że chciałoby się rzec – wyrafinowanej, gdyby nie chodziło tu o miłość najczystszą i najpiękniejszą, bo – macierzyńską.”

„Premiera „Piotrusia Pana” Jeremiego Przybory i Janusza Stokłosy przygotowana przez Janusza Józefowicza w warszawskiej Romie zelektryzowała artystów i publiczność. Widzowie i krytycy uznali ją już następnego dnia za wydarzenie sezonu. …”
Jan Bończa – Szabłowski „Rzeczpospolita”, luty 2000r.


Dostępny i wysmakowany, bajeczny i głęboko życiowy musical „Piotruś Pan” jest nośnikiem niesłychanej, pozytywnej energii. W aktualnej ofercie kulturalnej łatwo dostrzec duży deficyt spektakli kierowanych zarówno do bardzo młodego odbiorcy jak i do całej rodziny. Chcemy zapełnić tą lukę oferując widzom spektakl na najwyższym artystycznym poziomie, który jednocześnie będzie przystępny i mądry. Odbiorcą musicalu będzie cała rodzina, od wnuka po babcię.
Teatr Studio Buffo


Twórcy musicalu:


JEREMI PRZYBORA (1915-2004)
Libretto i teksty piosenek
musicalu "Piotruś Pan".

sir James Matthew Barrie (1860-1937)
szkocki dramaturg i powieściopisarz,
autor sztuki i powieści "Piotruś Pan"

JANUSZ STOKŁOSA (1954- )
Polski pianista i kompozytor, twórca
muzyki do musicalu "Piotruś Pan"


Twórcy naszej realizacji:


Scenografia - Uczestnicy projektu "Piotruś Pan równa szanse"
Choreografia - Uczestnicy projektu "Piotruś Pan równa szanse"
Kostiumy - Uczestnicy projektu "Piotruś Pan równa szanse"
Charakteryzacja - Uczestnicy projektu "Piotruś Pan równa szanse"
Światło - Uczestnicy projektu "Piotruś Pan równa szanse"
Dźwięk - Uczestnicy projektu "Piotruś Pan równa szanse"
Reżyseria - Uczestnicy projektu "Piotruś Pan równa szanse"


Posłuchaj wywiadu z panem Januszem Stokłosą - kompozytorem muzyki do musicalu "Piotruś Pan"
Posłuchaj wywiadu z panem Januszem Józefowiczem - reżyserem musicalu "Piotruś Pan"

Piotruś Pan w Studio Buffo

"Nie ma już takich propozycji repertuarowych. Mówiąc 'takich', mam na myśli unikalny język tego spektaklu, który powinniśmy pielęgnować i popularyzować, bo jest to język Jeremiego Przybory" – mówi Janusz Stokłosa.
Poniżej fragmenty wywiadu.
PAP: Dlaczego zdecydowali się Panowie na wystawienie "Piotrusia Pana" jeszcze raz po 15 latach?
 Janusz Stokłosa, prezes zarządu Studia Buffo, kompozytor, dyrygent: - To ostatnia chwila, żeby przerwać milczenie, jakie zapanowało po zdjęciu "Piotrusia" ze sceny Teatru Muzycznego Roma. Generalnie nie ma już takich propozycji repertuarowych. Mówiąc 'takich', mam na myśli unikalny język tego spektaklu, który powinniśmy pielęgnować i popularyzować. Jest on klasyką.
 Robimy to po to, by przypominać młodym ludziom, ale nie tylko im, że język polski nie jest tylko językiem ulicy, nie jest też tylko językiem publicznych wystąpień, wzajemnych obelg i pretensji. Libretto "Piotrusia Pana" to ten rodzaj literatury, który w zastraszającym tempie odchodzi w zapomnienie. A przecież to jest źródło niezwykłego ciepła, delikatnej i subtelnej przekory, super wyrafinowanego poczucia humoru. Spektakl jest pełen metafor i wieloznacznych sformułowań. Fantastyczne jest to, że przez dzieci odczytywany jest wprost, a w głowach dorosłych mieni się ilością kontekstów.
 Dzieje się tak dlatego, że jest to język Jeremiego Przybory. To, że coraz rzadziej sięgamy po niego na co dzień, jest przykładem na to, że my Polacy nie umiemy cenić i pokazywać tego, co mamy najbardziej wartościowe. Temu właśnie chcemy się przeciwstawić, wystawiając "Piotrusia Pana".
 Przedsięwzięcie to, to wielki wysiłek produkcyjny, wymagający od nas nakładów, którymi nie dysponujemy. Czujemy jednak obowiązek wrócić do tego tytułu. "Piotruś Pan" funkcjonował na scenie stołecznego teatru przez trzy lata i był entuzjastycznie przyjęty przez widzów, bo każdy w tym spektaklu mógł znaleźć coś dla siebie.
 PAP: Jeremi Przybora jest autorem tekstów piosenek i libretta musicalu. Czy może Pan opowiedzieć, jak układała się współpraca?
 Stokłosa: Powiem przewrotnie, że współpraca w ogóle się nie układała. Gdy wybraliśmy się z Januszem Józefowiczem do pana Jeremiego z propozycją napisania libretta do "Piotrusia", odmówił nam, tłumacząc, że jest już za stary i chce skupić się na pisaniu swoich memuarów. Poza tym przyznał, że pierwowzór Barrie'ego stanowił dla niego duże wyzwanie. Po tym spotkaniu wyszliśmy z przekonaniem, że nic z tego.
 Pół roku później Jeremi Przybora zadzwonił do Janusza Józefowicza i powiedział: "Mam gotowe libretto. Chcieliście, no to macie". W międzyczasie spotykałem się z panem Jeremim kilkakrotnie i ani razu nie wspomniał o tym, że pisze dla nas libretto. Stworzył je sam, bez żadnych konsultacji z nami.
 Prawdziwa gehenna zaczęła się dla mnie w chwili, kiedy otrzymaliśmy gotowy egzemplarz "Piotrusia". Zazwyczaj w trakcie tworzenia tekstu autor konsultuje się z kompozytorem czy reżyserem, wtedy jest czas na uzgadnianie problematycznych kwestii i nawet na wykłócanie się.
 Tym razem tak nie było. Z Jeremim Przyborą spotkaliśmy się dopiero na premierze "Piotrusia Pana". W tym przypadku był tekst, potem muzyka i na koniec spektakl.
 PAP: Jednak udało się…
 Stokłosa: Nad skryptem pracowałem rok, może trochę dłużej. To było nie lada wyzwanie. Język tego libretta, jak już wspomniałem, jest szalenie wymagający. Dlatego moją ambicją było skomponowanie takiej muzyki, która nie odciągnie widzów od zakamuflowanego sensu i jednocześnie uplastyczni jeszcze bardziej tekst.
 Co więcej byłem pierwszym kompozytorem, z którym Jeremi Przybora zdecydował się współpracować po śmierci Jerzego Wasowskiego. To również było dla mnie dużym obciążeniem. Wydaję mi się, że wszystko się udało. 
Źródło informacji: Centrum Prasowe PAP


Jeremi Przybora
Na pięknej wyspie Niebywalencji


Na pięknej wyspie Niebywalencji
jest najcudowniej, jeśli nie więcej.
Tam najpiękniejsze morze i palmy
i jeszcze parę rzeczy, ustalmy.
Życie upływa tam w obfitości
przygód i zabaw i bez przykrości.
Przykry tam tylko kwiatuszek „fu”.
Kto nos weń wetknie, to tak go trzepnie,
że już kompletnie nie złapie tchu.


Na pięknej wyspie Niebywalencji
jest mniej banału, a moc inwencji:
królik–dusiciel, pieszczotnik–boa,
jest pszczoła goła bardzo wesoła,
krowa, co dużo daje, jak ryczy,
rekin–brudojad pełen słodyczy,
wampir, co mdleje, gdy widzi krew,
skunks, który ślicznie pachnie fizycznie
i identycznie na każdy zew.

Na pięknej wyspie Niebywalencji
nie ma zupełnie inteligencji.
Inteligentni za to bywają
wszyscy co żyją, i tam się mają:
ludzie, zwierzęta, palmy i chmury…
Z jednym wyjątkiem – Bonawentury.
Bo tak nazywa się pewien płaz,
co wszystko kupi – a gdy się skupi,
jest nadal głupi. Martwi to nas.

Na pięknej wyspie Niebywalencji
często normalnych brak konsekwencji:
małpy, małpując Piotrusia, pieją
i trochę psieją, gdy się wypieją.
Gdy kogoś trzaśnie kto w coś z znienacka,
to coś nie puchnie, a trzask nie trzaska.
A gdy wre walka na śmierć i grób –
wiedzą i ryby, a nawet grzyby,
że to na niby walka i trup.

Na pięknej wyspie Niebywalencji
żyją Indianie czyści mniej więcej.
Są też korsarze gorsi w tym sporo,
bo brak im pralki i rzadko piorą…